Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 czapek w jeden rok. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 12 czapek w jeden rok. Pokaż wszystkie posty
Księżniczka na salonach

Księżniczka na salonach

Mam i ja swoją księżniczkę.
Cocachin, bo o niej mowa powstała już jakiś tydzień temu ale nie po drodze jej było ze zdjęciami.
Jak ją tylko zobaczyłam u Asji spójrz to się w niej zakochałam. Asja tak pięknie ją zaprezentowała i cudownie o niej opowiadała, że migusiem zakupiłam wzór i oto jest.
Początkowo miała być z innej włóczki ale po dojściu do korpusu i przymiarce stwierdziłam, że włóczka jest za gruba i tym samym sweterek jest za duży. Został spruty.
Druga wersja jest o wiele lepsza. Typowo letnia.
Sam sweterek ma genialny fason i jest super w robocie. Jego przedłużony przód i tył powstał przez sprytnie dodawane i odejmowane oczka bez ani ociupinki rzędu skróconego.  Właściwie można powiedzieć, że sam się zrobił. Mam nadzieję,że równie dobrze będzie się nosił :)
Na pewno powstanie jeszcze jedna Cocachinka, właśnie została zakupiona włóczka, no chyba, że po drodze wpadnie inny na nią pomysł :)





Dane techniczne:
Wzór: Cocachin by Asja Janeczek
Włóczka: Safran Drops 55 - 7 motków
Druty: nr 3
Przy okazji zdjęć Cocachin cyknęłam kilka zdjęć marcowej czapki do projektu 12 czapek w jeden rok



Dane:
Włóczka Nepal Drops kolor 2923- 2 motki i troszkę czarnej do pompona
Druty: nr 5
Ściskam Was mocno
dziękując, że do mnie wpadacie 
i zostawiacie miłe słowa :)
pa pa
Jola



Lenkowa, lutowa czapka

Lenkowa, lutowa czapka



Pędzę z czapką lutową 
spóźnioną
jak szybciutko jej nie dodam do 12 czapek w jeden rok KLIK  to Ola wyrzuci mnie z tej zabawy :)

To już drugi raz się spóźniam :( a nadmienić chcę i usprawiedliwić się, że wcale spóźnialska to ja nie jestem. Wręcz przeciwnie, zawsze jestem przed czasem i właściwie to czapka też już jakiś czas leży, tylko modelka nie dojechała na czas :)
To tyle w kwestii usprawiedliwienia :)

Czapka z resztek posweterkowych, z wszystkim Wam znanej i lubianej malabrigo sock i ze znanymi, delikatnymi warkoczykami.
Robiąc ją zastanawiałam się czy  jest sens, bo zima prawie żadna ( przynajmniej w moich rejonach) a tu taka niespodzianka, śniegu, na szczęście nie widać ale pizga jak nie wiem co. 


Modelka lekko zawstydzona ale pozwala się fotografować :)



Dzisiaj szybciutko i króciutko
Ściskam Was wszystkie mocno
z życzeniami dobrej nocy
Jola
"Olimpijki" w olimpijskim tempie.

"Olimpijki" w olimpijskim tempie.

Zacznę od podziękowań za tak liczne odwiedziny, super komentarze pod poprzednim postem oraz chcę powitać nowych obserwatorów.
Podziękować za przesłane świąteczne życzenia  oraz prezenty :)

Dziękuję Wam za życzenia zdrowia dla męża.Choć ta złamana ręka zdezorganizowała nam bardzo życie rodzinne i jeszcze bardziej zawodowe to dajemy radę i nie poddajemy się.
Przyznam się, że niektóre Wasze komentarze pod poprzednim postem, gdzie wspomniałam o złamaniu przyprawiały mnie nawet o łzy. Łzy śmiechu, bo po przeczytaniu komentarza  Violi
  " Zdrowia mężowi, a Tobie duuużo cierpliwości życzę. Wszak wiadomo, że chory facet nie leczy się, a walczy o życie :) (zasłyszane)"  
ryczałam ze śmiechu. Choć na temat chorób facetów słyszałam  różne powiedzonka to tak dobrego jeszcze nigdy :) Jeszcze raz dziękuję.

         Dzisiaj chcę się Wam pochwalić czapkami. Pamiętacie czapki naszych olimpijczyków? Cudne były, kolorowe, szydełkowe, robione na drutach, całe setki pięknych czapek.
Ale  Czapka Kamila Stocha nie dawała spokoju wielu dziergaczkom i nie tylko, zakochało się w niej wielu. 
Córka moja na ten przykład, od dzieciństwa nie znosiła i nie nosiła czapek ale jak tą zobaczyła to zapragnęła taką mieć. "Jak mi taką zrobisz, to będę ją nosić ". 
Długo jakoś schodziło, zima się skończyła, przyszła następna a czapki dalej nie było, choć nie powiem, włóczka zakupiona leżała i czekała :)
Aż tu Ola ogłosiła wyzwanie 12 czapek w jeden rok i tak oto powstała moja olimpijka, w iście olimpijskim jak na mnie  tempie, bo w jeden wieczór a na drugi wieczór, druga, bo świetnie się ją dzierga.
Tym samym jest to moja grudniowa czapka.




Robiłam je w/g opisu  Zdzid, która wymyśliła ten ścieg, nie jest identyczny ale bardzo łatwy i dający podobny efekt.
Użyłam Baby merino Dropsa, w dwie nitki na drutach nr 4.

Dziewczyny z http://maikabezmetki.blogspot.com/2014/12/nominacja.html nominowały mnie do 


Postanowiłam wziąć w tej zabawie udział ale wybaczcie nie będę nominować nikogo więcej, mam nadzieję, że się nie obrazicie :) 
Odpowiadam zatem na Wasze pytania.

1. Kto nauczył Cię dziergać?
Nie pamiętam. Od dziecka widziałam jak moja babcia (specjalistka od skarpet i rękawic) , mama (cudne swetry, których zazdrościły mi  koleżanki i nauczycielki), ciocie, nawet wujek dziergali.  Dorastałam w otoczeniu drutów, patrzyłam... podkradałam robótki... aż ni stąd ni zowąd jako nastolatka zrobiłam swój pierwszy sweter. Potem nie robiłam na drutach przez wiele lat,
aż do teraz :)
2. Twój popisowy udzierg, z którego jesteś dumna?
Dumna byłam właśnie z tego mojego pierwszego swetra, w pięknym śmietankowym kolorze z cudownego akrylu Aniluxa :) Z cudownymi bąblami. Wielgachny się zrobił po praniu, znoszony, wyciągnięty, musiała podwijać rękawy na parę razy ale ulubiony. A jak sobie teraz myślę, to wtedy wyprzedziłam trochę modę, bo był taki oversize :)
3. Jesteś prawo czy leworęczna?
Praworęczna ale lewa nie próżnuje i jak trzeba to wspomaga prawą.
4. Czy masz męża, dzieci?
Od ponad dwudziestu lat tego samego, starego  męża ale wciąż jakby nowego, wcale się z nim nie nudzę (hi hi) i córkę, coraz to jednak starszą :)
5. Twój zawód?
Rozminięta :)
6.  Dobra kawa to....
Zaraz po przebudzeniu, na rozbudzenie i na rozpoczęcie dnia, pachnąca, gorąca, z mlekiem, koniecznie w samotności i ciszy... Kocham :)
7. Twoje wymarzone wakacje.
Obojętnie gdzie, jak i czym, oby razem z mężem. Zawsze i wszędzie :)
8. Od Mikołaja chciałabyś dostać...
To o co poprosiłam, dostanę !
Wypasiony bon do kosmetyczki:) Będę miziana i głaskana, smarowidłami różnymi i pierwszy raz w życiu mam na to wielgachną ochotę. Tak, w tym roku do życzeń od Mikołaja podeszłam egoistycznie, a co, zawsze tylko praktycznie i praktycznie... Mały egoizm jest wskazany, zwłaszcza, że w pewnym wieku o co nieco, tu i ówdzie trzeba zacząć bardziej dbać :)
9. Film w kinie czy w domu pod kocem?
Nie jestem kinomaniaczką,  filmy oglądam "jednym okiem". Wolę książkę, nawet wtedy jak na jej podstawie jest jakiś film, sięgam  najpierw po książkę a potem, ewentualnie oglądam film.
10. Skąd pomysł na blogowanie?
Sama nie wiem. To było moje kolejne chcenie :)
11. Nigdy nie ...   
Nigdy nie mów nigdy. Niejednokrotnie się o tym przekonałam.

Ależ długaśny ten post wyszedł. Jak nigdy :)
Dziś już uciekam do garów, bo świąteczne szaleństwo gotowania wzywa:) Muszę farsz na uszka zrobić.
A Wy jak daleko z gotowaniem jesteście ? Macie pogotowane, zamrożone... czy może gotujecie na ostatnią chwilę ?

Ściskam Was mocno, do następnego razu :)
Jola

Z ostatniej chwili- u mnie właśnie była burza, z grzmotami i błyskawicami - koniec świata, burza w grudniu :)
Copyright © 2016 Babojolowy zawrót głowy , Blogger